facebook twitter

Po zakończeniu remontu zamkowych piwnic, urządzeniu ich i udostępnieniu do zwiedzania publiczności, niemal nazajutrz nastąpił początek kolejnego etapu prac rewaloryzacyjnych najcenniejszego zabytku Tarnobrzega. Było to możliwe dzięki pozyskaniu przez nasze Muzeum środków z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pieniądze te, stanowiące połowę wartości planowanych robót (drugą połowę musi wyłożyć, zgodnie z przyjętymi zasadami, właściciel remontowanego zabytku, w tym przypadku – gmina Tarnobrzeg), zostały nam przyznane drogą konkursu (na ponad tysiąc wniosków nadesłanych do resortu kultury z całego kraju pieniądze otrzymało 277 obiektów, w tym zamek w Dzikowie).

Z początkiem września, po wcześniejszym rozstrzygnięciu stosownego przetargu, na plac budowy weszła Firma Janosik spod Limanowej, specjalizująca się w remontach dachów. Zadanie nie było łatwe przede wszystkim ze względu na to, że rezultaty wspomnianego konkursu ogłoszono dopiero po połowie czerwca (mimo zapowiadanego wcześniej terminu kwietniowego), a remont dachu należało wykonać do końca bieżącego roku kalendarzowego. Na właściwe prace określone projektem technicznym zostały więc realnie tylko cztery miesiące, podczas gdy w normalnym trybie tego rodzaju roboty pochłaniają co najmniej pół roku. Mimo to górale spod Limanowej zabrali się do pracy i uporali się z remontem w wymaganym terminie. A nie było to łatwe z uwagi na rozmiar i zakres prac!

Nowy dach zamku w DzikowieSprawą podstawową było wyremontowanie więźby dachowej. Wbrew temu, iż zamek wydaje się budowlą złożoną z trzech regularnych prostopadłościanów wcale tak nie jest. Nasi przodkowie nie przywiązywali nadmiernej wagi do „trzymania” kątów prostych, toteż konstruktorzy dachu mieli nie lada „łamigłówkę” by tak zmontować poszczególne elementy więźby, aby całość wyglądała bardzo regularnie. Wobec procesu stopniowego niszczenia przez okres 80 lat konstrukcji dachowej (od momentu jej postawienia po pamiętnym pożarze zamku) należało dokonać szczegółowych oględzin, wytypować elementy konieczne do wymiany, a potem precyzyjnie zamontować nowe ich zamienniki. Jak się okazało – część oryginalnej konstrukcji dachu, zwłaszcza ta nad skrzydłami bocznymi – była w niezłym stanie, toteż wystarczyło jej solidne zakonserwowanie. Do wymiany zakwalifikowano przede wszystkim mocarne belki tramowe, stanowiące rodzaj podstawy całej więźby. Wymieniono je więc, wcześniej także poddając stosownej impregnacji. Każda z takich belek waży około 400 kg, toteż na pewnym etapie robót na zamkowym dziedzińcu przez wiele dni znalazł zastosowanie potężny autodźwig. Przy okazji wymiany wspomnianych belek usunięto z poddasza ok.250 ton gruzu, który był rodzajem izolacji cieplnej stropu nad I piętrem zamku. Ten osobliwy „izolator” został zastąpiony grubą warstwą wełny mineralnej, nieporównanie lżejszej i lepiej docieplającej wspomniany strop.

Dopiero po naprawie i uzupełnieniach więźby położono na niej specjalną folię, na której zaczęto układać dachówkę „karpiówkę” podwójnie w tzw. koronkę (dotychczas dach posiadał tylko jedną warstwę dachówki). Niejako przy okazji dokonano przebudowy większości kominów (które będą teraz częścią systemu wentylacyjnego zamkowych wnętrz), a także właściwych obróbek z blachy miedzianej (rynny, ofasowania, itd.). Jak wielka jest skala tego przedsięwzięcia świadczy fakt, iż na wszystkie roboty tego rodzaju zużyto aż 6 ton blachy miedzianej!

Skoro mowa o tym materiale trudno nie wspomnieć o wymianie pokrycia hełmu zamkowej wieży. Co prawda stosunkowo niedawno, bo w latach 80-tych pokrycie to było wymieniane, ale – jak się okazało – zostało to wtedy zrobione wyjątkowo niestarannie. Blacha jaką wówczas zastosowano była bardzo cienka (tylko 0,3 mm grubości), co przy nagrzewaniu się hełmu podczas letnich upałów doprowadzało do zbyt dużych jej odkształceń. Dodatkowo zastosowano wtedy zwykłe gwoździe, co dało efekt tzw. ogniwa, czyli korozji miedzi, metalu zasadniczo przecież niekorodującego. Teraz, by uniknąć podobnych zjawisk i efektów, zastosowano blachę o grubości 0,6 mm i gwoździe miedziane. Można mieć pewność, że ta naprawa wystarczy na co najmniej dwieście lat.
Podobne zabiegi, jak hełm wieży, musiała przejść sygnaturka nad kaplicą zamkową.

Usuwając gruz z podłóg poddasza znaleziono, zdemontowaną wiele lat temu i zupełnie przez to zapomnianą, ozdobną sterczynę, która wieńczyła szczyt dachu skrzydła wschodniego zamku. Kiedy ją znaleźliśmy, dwie kule o różnych średnicach stanowiące zasadnicze elementy całości sterczyny wykonane z blachy miedzianej, były przestrzelone kulami z karabinu, prawdopodobnie podczas II wojny światowej. Ewidentnie brakowało chorągiewki, jaka musiała być niegdyś powyżej owych miedzianych kul. Wykonaliśmy więc z blachy miedzianej ową chorągiewkę, wycinając w jej powierzchni sześcioramienną gwiazdę i półksiężyc – elementy herbu Leliwa. Chorągiewka została osadzona na dwóch niewielkich łożyskach, dzięki czemu może się obracać pod wpływem podmuchów wiatru. Odnowiona sterczyna została naturalnie zamontowana na swoim miejscu, tj. szczycie dachu skrzydła wschodniego. Dzięki temu błahemu – wydawać by się mogło – elementowi cały dach (a przez to zamek) odzyskał to, co było charakterystyczne dla rezydencji barokowych (a Dzików stylowo przypomina surowy barok Wazów) – elementy akcentujące oś główną (wieża z dekoracyjnym zwieńczeniem w postaci półksiężyca i sześcioramiennej gwiazdy) i boczne (sygnaturka nad kaplicą i sterczyna nad szczytem skrzydła wschodniego) całego obiektu.

dzikownowdach

Równie ważnym jak wymiana pokrycia dachowego fragmentem tej fazy remontu zamku jest zabudowa poddasza. Do tej pory było ono właściwie zupełnie niewykorzystane. Na poziomie poddasza funkcjonowało jedynie kilka pomieszczeń położonych za wieżą, będących zarazem najwyższą kondygnacją ryzalitu północnego. Opracowując kilka lat temu program użytkowy zamku założyłem, że zarówno w pomieszczeniach parteru jak i piętra zrekonstruujemy i urządzimy szereg historycznych sal i pokoi, które – udostępnione zwiedzającym – stworzą ekspozycję typu muzeum wnętrz. Tymczasem samo Muzeum jako takie jest także instytucją, mającą – jak każda zresztą – określone potrzeby lokalowe niezbędne do urządzenia pracowni, magazynów czy pomieszczeń administracyjnych i socjalnych dla pracowników. Ponieważ poddasze zamku dzikowskiego nie ma charakteru zabytkowego postanowiliśmy tam właśnie stworzyć ciąg takich właśnie niezbędnych do funkcjonowania naszej instytucji pomieszczeń. Dla ich urządzenia należało jednak wprowadzić stalową konstrukcję, na której można oprzeć nowo projektowane ściany, ale tak, by nie obciążała ona zamkowych murów. Swoistym „cokołem” owej konstrukcji jest nowa, boczna klatka schodowa, jaką zbudowano kilka tygodni temu u zbiegu skrzydła wschodniego i korpusu głównego zamku. Klatka ta będzie służyła zarówno pracownikom Muzeum, jak i gościom, jacy będą zatrzymywać się w Dzikowie w zamkowych pokojach gościnnych, ulokowanych na piętrze skrzydła wschodniego zamku.

Wszystkie prace prowadzone przez Firmę Janosik zostały wykonywane niezwykle solidnie (wiadomo – górale!) i w znakomitym tempie, z zastosowaniem materiałów najwyższej jakości. Można powiedzieć, że w swojej 500-letniej historii zamek dzikowski nigdy nie miał takiego dachu. Tak więc, niespodziewanie dla nas samych, zaledwie w ciągu 18 miesięcy od momentu rozpoczęcia remontu zamku, przeprowadzono podbicie fundamentów pod skrzydłami bocznymi, zbudowanie fundamentów i sklepień nowych piwnic pod korpusem głównym, zabezpieczono skarpę północna przed osuwaniem się (budując tu przy okazji wytworne patio), wprowadzono do zamku komplet nowych instalacji, a także wyremontowano konstrukcję dachową pokrywając ja nowa dachówką, a na dodatek zabudowano nieużytkowane wcześniej poddasze. Jednym słowem w ciągu półtora roku odremontowano dwie kondygnacje zamku!

Teraz w pracach remontowych nastąpi kilkumiesięczna przerwa, choć nie oznacza to, że nic się nie będzie działo. Przygotowywany jest już kolejny wniosek o nowe środki unijne, by możliwe było dokończenie rewaloryzacji i urządzenie zamku. Najprawdopodobniej prace remontowe zostaną wznowione w drugiej połowie 2009 roku. Gdyby nie zdarzyło się nic nieprzewidzianego możliwe jest udostępnienie zwiedzającym całej budowli pod koniec 2011 roku. Niezależnie od tego prowadzimy prace nad przygotowaniem rewaloryzacji innych elementów składowych zespołu zamkowo – parkowego w Dzikowie.